skittlesy

Pewnego dnia siedziałam obok mojego siostrzeńca który ma 5 lat, a że na stole leżały skittlesy to stwierdziłam że sobie trochę zjem. Po chwili zostało tego mało, a żeby Filip (tak ma na imię) nie płakał bo już nic nie ma. Spytałam się go czy mogę zjeść wszystko. On się na mnie spojrzał później na skittlesy i powiedział do mnie tak:
-Nie wpierdalaj już tyle!
Po chwili gdy ogarnęłam co on do mnie powiedział zaczęłam się śmiać.

Dodał: Nn

1 2 3 4 5
Ocena: 4.58/5 Komentarze (3) 2016-06-04

Patrz, gdzie siadasz;)

Moja koleżanka, jak co dzień, czekała na transport do pracy, w postaci samochodu osobowego, prowadzonego przez jej znajomą. A, że była to późna jesień, rano było ciemno i smutno. Podjechało auto, moja koleżanka M wsiadła bez wahania. Zapina pasy i opowiada, jak przeżycia z wczesnego, jesiennego poranka. Gdy nagle...
spojrzała w lewo, na osobę prowadzącą auto. Okazało się, że był to jakiś facet. Chciał po prostu spytać o drogę. Ale wysłuchał jej spokojnie, chyba z uwagi na to, w jakim był szoku. Ona też...;)

Dodał: Nasturcja

1 2 3 4 5
Ocena: 4.56/5 Komentarze (1) 2011-06-22

"...Bez kitu..."

Moge zrozumiec ze nie wszyscy sa bardzo inteligentni i co do niektorych trzeba mowic drukowanymi literami, ale to co mam zamiar opisac to jest szczyt glupoty

Znam pewna dziewczyne, ktora mysli ze jest najpiekniejsza na swiecie i zaden facet nie potrafi sie jej oprzec. Moja kolezanka chciala porobic sobie jaja z owej miss swiata i okolic ;] wiec wysylala jej SMSy jako Daniel Sz. ze swojego telefonu. Trwalo to jakies 3 dni. Wkoncu jednak spytala sie jej, czy ma numer od mojej kolezanki i ze ta jej pusci gluchaka zeby sobie zapisala. No wiec dzwoni... W tym momencie kiedy Miss zobaczyla na swoim telefonie numer swojego adoratora wybiegla z sali. Kumpela krzyczy "to ja dzwonie" ale ta nie reagowala, wiec kolezanka sie rozlaczyla. Za chwile Piekna oddzwania i moja kumpela mowi, ze to jest jej numer po czym znow sie rozlacza. Po jakis 5 minutach kiedy juz przestraszylysmy sie, ze Pani najpiekniejsza siedzi w kiblu i placze z rozpaczy ta wchodzi do sali i mowi "ej bez kitu... z twojego numeru jakis Daniel Sz. od soboty mi SMSy pisze i chcial sie ze mna umowic..." W tym momencie parsknelysmy smiechem i wychlysmy z sali. Nie wiem jak wy, drodzy czytelnicy, ale ja osobiscie drugiej takiej niepokumanej dziewczyny w zyciu nie spotkalam ;]

Dodał: Ja

1 2 3 4 5
Ocena: 4.55/5 Komentarze (12) 2009-11-24

Rowerek

Rok temu na wakacjach przyjechał do mnie 7-letni kuzyn... Miałam zamiar nauczyć go jeździć na rowerze... Gdy umiał już w miarę dobrze jeździć, zabrałam go na wioskę. Gdy jeździliśmy zatrzymaliśmy się na chwile żeby się napić. W tym momencie jechała mała dziewczynka na małym rowerku. ( dziewczynka miała chyba 8 lat ) Mój kuzyn, gdy zobaczył dziewczynkę powiedział:
-Jaki mały rower! Ale jak zapier**la!!!!

Siostra dziewczynki ze zdziwieniem poszła dalej, a ja turlałam się po asfalcie ze śmiechu... :D:D:D:D

Dodał: Wacik ;DDD

1 2 3 4 5
Ocena: 4.53/5 Komentarze (2) 2011-02-25

Internet w Hong Kongu

Rozbawiło mnie kilka historii jakie tu przeczytałem więc dorzuce tą która mi się prztrafiła. Mieszkałem w Hong Kongu, Kowloon, Kwun Tong dokładnie, to był październik 2006. Totalnie Chińska dzielnica, przez trzy miesiące spotkałem tam może kilku białych ludzi. Mieszkałem w 16 metrowym mieszkaniu, wiecie prysznic i zlew w ścianie, a obok łóżko. Jestem programistą i pracowałem wtedy min dla jednej firmy z Polski. No i pewnego dnia padł mi internet. Czekałem na pomoc z dwa dni, niecierpliwiłem się bardzo. W końcu przyszli, godzina może 17 brałem sobie prysznic, kiedy nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Wyskoczyłem ucieszony , że to monter od internetu! Założyłem szybko białe majty bossa, przy drzwiach stały pantofle w które wskoczyłem , otworzyłem drzwi i poszedłem otworzyć kraty , które były w tym małym korytarzu. Żeby je otworzyć trzeba było taką metalową rączke przekręcić. No to ja ją przekręcam i w tym momęcie słysze huk. Przeciąg, moje drzwi od mieszkania zatrzaśnięte. Krzycze.. - Ku.... ja pie.... ale sie wpie.... Chiński monter wchodzi ale przecież nic nie kuma po polsku, to mu tłumacze po angielsku że jest lipa. Koleś zaczyna się brechtać ze mnie. Ja mu mówie żeby się nie śmial, tylko ściągał ten swój kombinezonek i pożyczył mi go bo musze biec do agencji nieruchomości po zapasowe klucze! Koleś mówi, że nie da, no i nie dał. Przeżegnałem się. Zarzuciłem włosy na twarz, a długie wtedy miałem, takie do łokci i dawaj na miasto w tych majtkach i pantoflach. Taka siara była , że to się w pale nie mieści, biegłem przez Hong Kong a to nie Warszawa , Hong Kong to jak koncert U2, ludzi tysiące wszędzie. Do dziś się ciesze, że nie było wtedy jeszcze youtuba i wszechobecnych telefonów z apartami bo bym miał siare do końca życia. Więc biegne przez te uliczki , ludzie palcami na mnie pokazuja, ale co mam zrobić musze zdobyc klucze. Dobiegam tam, wchodze i mówie do tej chińskiej laski żeby mi dała klucze, że ja Paweł jestem z Polski i że mi firma przez nich mieszkanie wynajeła. A ona nic, tylko mi jak Bruce Lee rękami coś macha i mówi tymi piszczacymi słówkami. Wtedy dotarło do mnie , że ja nawet jej nie powiem na jakiej ja ulicy mieszkam bo przecież nie wiem. Na tabliczce nie było napisu Marszałkowska, nie było napisu Lord Backon Street, nie było nawet napisu Tingstorgate czy cos ludzkiego tylko chinskie znaczki. Wiec wracam biegem do mieszkania, znowu palce pokazuja na mnie, a ja znowu byle tylko dobiec, jak na maratonie. Monter czeka i sie dalej smieje. Pozyczyl mi komorke, wiec dzwonie do znajomych i mowie, wejdz na strone mojej firmy i daj mi numer do szefa bo jest lipa. Szef sie brechta, dzwoni do agencji, oddzwania do mnie i mowi ze moge juz iść po moje klucze. Wiec ja znowu biegne, znowu siara jak udzial w familiadzie , wpadam tam a tam siedza trzy chinskie laski i jedna macha mi kluczami i mowi "kisssss". Pamietam, że od tamtej pory nosilem klucze na sznurku na szyji, trauma życia to była.

Dodał: Paweł Mucha

1 2 3 4 5
Ocena: 4.52/5 Komentarze (6) 2012-12-12