telefon

W ENEA (sprzedawca prądu) złożyłem wniosek na zmianę taryfy prądu z budowlanego na normalny w domku letniskowym, żeby im nie płacić za nic 2 stów na 2 miechy. Ponad miesiąc nie odpowiadali to napisałem maila i dostałem odpowiedź, że się skontaktują.
Dzwoni dzisiaj kobita i mówi:
-Ja do Pana dzwoniłam, ale pan nam podał numer chyba nieaktualny...
Ja w myślach i do niej:
-Wie pani, wszystkie numery jakie mam i mógłbym podać to nadal mam. Hm...
-No dzwoniłam pod ten: 691 012 106... Ja myślenie włączam, boli, numer znajomy, ale coś nie tak.

Nagle błysk:
-Proszę pani, ale to jest mój pesel... W słuchawce ciche:
-O Jezu...

Dodał: Samezrp

1 2 3 4 5
Ocena: 5/5 Komentarze (2) 2015-03-17

Cień

Pewnego dnia gdy wracałam z siostrom bardzo się śpieszyliśmy. Jest bardzo szybka więc wyprzedziła mnie ma schodach. Wejście na nasze piętro rozpoczyna się dość dużymi niebieskimi drzwiami. Były jak zawsze otwarte. Coś podkusiło mnie by zażyć czy czegoś za nimi nie ma. Zobaczyłam cień pewnej chudej nagiej osoby. Wyglądała tak jagby płakała. Wyrwało mi się: Dlaczego pan płacze? Postać spojrzała na mnie i znikła. Potem usłyszała wołanie Sandry ( mojej siostry) i pobiegłam do domu. Parę dni później Rozmawiałam z przyjacielem który opowiadał mi straszne historię. Opowiedział mi historię w której występowała podobną postać do tej którą "widziałam" za drzwiami. Odpowiedziałam mu o tym wydarzeniu a on powiedział że to tylko historię i żebym się nie bała. Następnego dnia przyszedł do mnie. Zapukał a ją go zaprosiła do środka, nie chciałam gadać na korytarzu po tym co się stało. Powiedział że miał paraliż senny i widział podobną postać do tej z historii. Również siedziała i płakała obok jego szafy. Gdy do pokoju wszedł jego brat postać znikła a paraliż przeszedł. Tydzień później znikła moja sąsiadka. Wiedziałam że to może być sprawka JEGO. Do tej pory nie wiadomo gdzie jest szukała ją policja ale nic nie znalazła a minoł już prawie rok. Od tamtej pory śnił mi się raz że wskakuje do jeziora i znika na zawsze.

Dodał: Daria

1 2 3 4 5
Ocena: 5/5 Komentarze (3) 2015-12-05

Anegdotka o wężu

Historia wydarzyła się koleżance. Dziewczyna hodowała pytona (pytony nie maja kłów jadowych, czy jak tam to się nazywa) . Wąż był już dość spory i nie trzymała go w żadnym specjalnym terrarium tylko luzem w mieszkaniu. Wąż snuł się w po domu, wylegiwał na meblach i parapetach.

Ale pewnego dnia przestał jeść. Po kilku dniach jego głodówki zaniepokojona właścicielka zabrała go do weterynarza. Ten obejrzał i powiedział, że wygląda na zdrowego. Koleżanka zabrała go do chaty, ale sytuacja jeszcze przez kilka dni się utrzymywała - dalej nie jadł. Pewnej nocy obudziła się i zobaczyła go obok siebie na łóżku swojego węża wyciągniętego wzdłuż niej jak kij od miotły. W pierwszej chwili przestraszyła się, że zdechł, ale okazało się, że żyje.

Następnego dnia zabrała go znowu do weterynarza i opowiedziała, ze dalej nie je, a poza tym wspomniała o dziwnej sytuacji w nocy. Dzięki wyjaśnieniom weterynarza okazało się, że pytony właśnie w taki sposób mierzą czy są wystarczająco długie, żeby połknąć swoją ofiarę. : ) Łatwo się domyśleć, dlaczego przestał jeść...

Dodał: anonim

1 2 3 4 5
Ocena: 5/5 Komentarze (51) 2008-08-06

W tramwaju...

Moja współlokatorka jechała tramwajem we Wrocławiu. W tramwaju siedział czarnoskóry student i na widok wsiadającej kobiety w widocznej ciąży wstał, żeby ustąpić jej miejsca. Nie zdążył jej jeszcze poprosić żeby usiadła, a sytuacje już wykorzystał jakiś stary moherowy beret. Na to student obrócił się, podchodzi do baby i mówi:
- Przepraszam, ale ja ustąpiłem miejsca tamtej Pani.
I pokazuje na kobietę w ciąży. Babka podnosi wzrok i mówi z pogardą:
- W moim kraju, to się ustępuje miejsca takim ludziom jak ja.
A on na to:
- A w moim kraju takich ludzi jak Pani to się zjada : )

Dodał: Kamil_K

1 2 3 4 5
Ocena: 5/5 Komentarze (33) 2008-08-06

Dziadek

Mój dziadek miał niedawno złamaną rękę. Ściągnął gips już dwa tygodnie temu, ale jeszcze nie wróciła mu pewna sprawność w dłoni(nie może złożyć jej całkiem w pięść). Przy obiedzie moja mama mówi do niego, że musi tą rękę ćwiczyć,na rehabilitacje iść, bo mu tak zostanie.
Odpowiedź Dziadka:
"Ja tam nie muszę na żadną rehabilitacje, piwko sobie utrzymam, a przynajmniej w domu babka nie każe mi ziemniaków obierać." :P

Dodał: Kamil

1 2 3 4 5
Ocena: 5/5 Komentarze (5) 2008-08-10