Pożegnanie

Moja ciocia robiła małą imprezkę z okazji swoich imienin i byliśmy zaproszeni. Impra nawet spoko, ale kiedy przyszedł czas się rozstać, moja mama mówi do mnie:
"Kasiu, jedziemy do domu, żegnaj się"

Co w tym śmiesznego?? Otóż to, że zamiast podać rękę to ja się przeżegnałam! (miałam 5 lat )..

Dodał: Katoliczka

1 2 3 4 5
Ocena: 5/5 Komentarze (2) 2011-01-22

Pierd** ciumuś

Tak na początek dla wyjasnienia "Ciumuś" to smoczek dziecięcy;)

z opowiadań mojej mamy historia wygląda nastepująco:
w wieku 2 latek rodzice za wszelka cene chcieli oduczyc mnie noszenia przy sobie smoczka, bez przezrwy chodzili za mną i obrzydzali mi go mówiąc :
- fuuuj takie to brzydkie...
-gdziez taka duża dziewczynka ze smoczkiem chodzi...

no i doczekali się.. pewnego dnia po takich słowach wybieglam z domu .. rzucając smoczek przed siebie kopiąc go i wołając...
piejdojony ciumuś;) mina moich rodziców ponoc bezcenna;)

Dodał: AaAa..;)

1 2 3 4 5
Ocena: 5/5 Komentarze (5) 2011-01-21

Puma

Pewnego dnia ja, mój kolega i koleżanki bawiliśmy się w rodzinke. Na podwórku stał stary maluch, więc uważaliśmy go za masz samochód do zabawy i weszliśmy wszyscy do niego. A w to lato jakaś pantera uciekła skądś. Bawiliśmy się i gdy w końcu zapadła cisza, coś głośno stukało , wszyscy się bali. Po chwili coś zaczęło burczec, mało się nie poryczeliśmy ze strachu. Po godzinie nabraliśmy odwagi i wybiegliśmy z krzykiem.

Okazało się, że to kura waliła w blachę samochodu, a burczenie dobiegało z brzucha kolegi z głodu. Mieliśmy niezłego stracha wtedy. Haha :)

Dodał: Śmiechotka8-)

1 2 3 4 5
Ocena: 5/5 Komentarze (3) 2011-01-26

pomidory

Jemy kolacje i nagle slysze z kuchni glos mojego synka, chce popiejone pomidory. Ja oczy w piec zloty i pytam:
-jakie popiejone????
-no normalne - odparl synus
po kilku tlumaczeniach ze nie ma popiejonych pomidorow synek zaciaga mnie do kuchni i mowi:
- na stole lezy pijep, popjep mi pomiodry
chodzilo o pieprz :D

Dodał: KASIA

1 2 3 4 5
Ocena: 5/5 Komentarze (5) 2011-02-15

Kuuupa śmiechu...

Jak miałam 8 lat pojechałam razem z rodzicami na bieżmowanie do kuzynki. Mialam białe, prawie prześwitujące rybaczki. Przed kościołem zjadłam chyba coś nieświeżego bo cały czas musiałam do ubikacji.

W pewnym momencie w domu kuzynki poszłam do ubikacji. Gdy zrobiłam bardzo rzadką kupę, nie mogłam znaleźć papieru toaletowego.Więc go nie użyłam.Na domiar złego wychodząc z ubikacji poprawiłam sobie jeszcze przez spodnie majtki. Gdy wychodziłam na balkon wszyscy zaczęli się śmiac, bo okazało się że ta kupa została na spodniach, a ja starałam sie wszystkim wmówić że to czekolada, jednak nikt mi nie wierzył. Przez reszte dnia siedziałam na balkonie bo troche zajeżdżało. ;)

Dodał: Klaudia

1 2 3 4 5
Ocena: 5/5 Komentarze (4) 2011-02-16