czekolada

kiedys przyszla do mnie kolezanka, ktora usiadla na tapczanie. Wyszlysmy na dyskoteke, a ludzie się za nią oglądali. Wskazywali palcem i śmiali. Az uslyszala pytanie:
zapomnialaś podpaski? okazalo sie że usiadła w czekoladę, którą wczesniej jadłam:)

Dodał: ola

1 2 3 4 5
Ocena: 5/5 Komentarze (4) 2010-03-28

babcia lodzia

Wynajmowałam stancję na studiach u starej kobiety. Pewnego dnia budzik zaczął walić o szóstej, wyłączyłam go i słyszę:
- Halo, halo!
- to babcia lodzia odebrała telefon, sądząc ze dzwoni. Niestety to był tylko budzik.

Dodał: kama

1 2 3 4 5
Ocena: 5/5 Komentarze (3) 2010-03-28

bezrobocie

Mieszkam z rodziną brata i rodzicami. Pewnego dnia mój bratanek(4 latek) nie poszedł do przedszkola. Kilka dni nie chodził. Znudzona hałasem wpadam do niani i jego mówiąc: - Kiedy w końcu pójdziesz do przedszkola???? Czterolatek spojrzał na mnie i stwierdził: - A ty do pracy to kiedy?

Dodał: kama

1 2 3 4 5
Ocena: 5/5 Komentarze (15) 2010-03-28

Tajemnicza droga

Mieszkam w województwie lubelskim. Na trasie z Lublina do mojej miejscowości jest jedno miejsce słynące z dziwnych zjawisk jakie tam zachodzą.

Kiedyś wracając do domu postanowiliśmy to sprawdzić z moim tatem. Skręciliśmy w odpowiednią polną drogę. Jechaliśmy z górki i w pewnym momencie zatrzymaliśmy samochód i tata zaciągnął ręczny hamulec. Po chwili samochód zaczął się cofać w górę o jakieś kilka metrów po czym z powrotem zjechał do tego samego miejsca, w którym się zatrzymaliśmy. Kiedy tata wyłączył ręczny hamulec samochód nawet nie drgnął. Staliśmy tak jeszcze kilkanaście minut po czym odjechaliśmy. To co słyszałam o tym miejscu okazało się prawda.

Jakiś czas po naszym teście, słyszałam o grupie młodych ludzi, którzy tam pojechali i maskę samochodu posypali mąką. Jak się później okazało na masce zostały ślady małych rączek, które jakby trzymały samochód aby nie zjechał on w dół drogi bo na końcu jej znajduje się malutki cmentarz. Co najdziwniejsze nie ma tam pochowanych żadnych dzieci...

Dodał: Monika

1 2 3 4 5
Ocena: 5/5 Komentarze (18) 2010-04-16

Wiewórka

To wydarzyło się trzy lata temu na wakacjach w małej nadmorskiej miejscowości.

Przypiekam sobie na plaży swoje boskie ciało, plaży, słuchawki iPoda w uszach, słomkowy kapelusz, co by mi słońce mózgu nie zgrzało i patrzę tak od niechcenia na morze, a tam tuż przy wodzie wiewiórka biegnie. Dla przypomnienia, takie małe, rude stworzenie z równie rudym płonącym ogonem w kształcie rozczapierzonego pióropusza. Fale ją chcą dosięgnąć a ona tak przebiera tymi łapkami, że zawsze jakoś im umyka. Wiewiórka? Na plaży? Ki diabeł? Co to jakiś wiewiórkowy jogging plażowy? Patrzę dalej na rozwój wypadków, zresztą jak cała reszta plażowiczów i co się okazuje? Facet, chyba ze 200 kg żywej wagi z przelewającymi się fałdami tłuszczu, w śmiesznych bermudach i wilgotnym, szarym t-shirt'cie, obleśnie przyklejonym do pleców oraz nabrzmiałego brzucha... dysząc i krztusząc się niczym parowa lokomotywa podąża rozpaczliwym truchtem za złośliwym, rudym, małym zwierzem. W ręku trzyma coś na kształt smyczy. Od czasu do czasu przystaje i woła dławiącym się głosem: "Pamelka! Pamelka! Wracaj do pana! Do pana! Pamelka!"

Nie wiem jak ta historia się skończyła, ale nie zdziwiłabym się, gdyby facet dostał zawału, a rude stworzonko powróciłoby na łono natury. Nie wiem co by wyszło z jej adaptacji ale słyszałam, że wiewiórki lubią wysokie drzewa, a sosny są chyba najwyższe.

Dodał: Kava

1 2 3 4 5
Ocena: 5/5 Komentarze (9) 2010-04-20