Najświeższe historyjki

przejdzmy na Wy:)

Moj kolega Robert pojechał w liceum z klasą na wycieczkę do Czech. Oprowadzała ich żywotna Pani przewodnik i kiedy siedzieli w knajpie, a czas wolny sie konczyl Pani przewodnik, lat okolo 50 wchodzi i mówi do młodzieży:
Moi drodzy, przejdźmy na "Wy" ...


...wypierdalać :)))

Dodał: zet

1 2 3 4 5
Ocena: 2.97/5 Komentarze (5) 2008-08-31

sztachety

Historia owa wydarzyła się 3 lata temu, tj. roku pańskiego 2005 w okresie wakacji w małej wiosce pod Ostrzeszowem – Zawadach. Zostaliśmy zaproszeni razem z kumplami na ognisko do Her Gajowego. Owa okolica słynęła z nieprzyjaznych gospodarzy, ale nieprzerażeni tym faktem ruszyliśmy w poszukiwaniu miejsca na owe ognisko, w końcu znaleźliśmy upragnione miejsce na skraju dwóch wiosek Zawady/Skrzynki. Do godziny 23.00 wszystko przebiegało okej, picie, zabawa, śmiechy-chihy, około godziny 24.00 zaczęły się schodzić miejscowe typki, przez parę chwil wydawało się być miło, pogadaliśmy trochę choć ich iloraz inteligencji nie był wyższy niż rezusa madagaskarskiego. Po jakimś czasie ja (krzaku) wraz z brydżerem postanowiliśmy się udać na zasłużony spoczynek, do kolegi gajowego, spotkała nas smutna informacja, gdyż musieliśmy spać w oborze…

Około godziny 1.00 dostajemy sms-a – „chodźcie szybko bo nas biją”. Nie zwlekaliśmy długo i wybiegliśmy wraz z brydżeram zerwani z błogiego letargu wprost w stronę ogniska…

Ubiegliśmy jakieś 200 m gdy naprzeciw nas ukazały się sylwetki naszych znajomych,, którzy już z daleka krzyczeli do nas – „biją nas skur*wiele”… po krótkiej konwersacji wywnioskowaliśmy, że dobrze nie jest. Postanowiliśmy, a w zasadzie rachu postanowił, że weźmiemy odwet na typach… u miejscowego sołtysa, płot zdobiły, na wskroś okazałe sztachety, stały się one naszym celem, brydżer i rachu wyrwali po 1,5 m sztachecie, i wszyscy ruszyliśmy spuścic łomot, miejscowym najeźdźcom… nagle spotkaliśmy na swojej drodze owych typków… nasi chłopcy mocno zdeterminowani wystartowali do owych niedorozwojów, jednak tamci mieli silne argumenty: „eeee gdzie wy na nas ze sztachetami”… nasi wyrozumiali i spacyfikowani totalnie, postanowili odłożyć nasz jedyny argument czyli sztachety… akcja przybrała tak nieoczekiwany bieg, że sami do końca nie wiedzieliśmy co się stało, owe niedorozwoje (szkoła zawodowa/roszczep wargi) podniosły sztachety i rzuciły się na nas. Wtedy już wiedzieliśmy, że jesteśmy przegrani, rachu wdał się jeszcze w walkę w parterze. Brydżer oberwawszy w noge zacząl spier*dalać równo z nami… w międzyczasie wojpol zaplanował nam drogę ucieczki, okazał się doskonałym strategiem, bo szybciej pokazał niż my zdarzyliśmy pomyśleć… cały piaskowy plan skończył się naszym 15 minutowym pobycie w miejscowym życie, które okazało się naszym jedynym schronieniem przed oprychami….

Choć minęły 3 lata dochodzą nas słuchy, że nadal jesteśmy na celowniku owych typów… Morał z tego prosty, nigdy nie oddawaj swojego karabinu na wojnie przeciwnikowi, bo może go użyć przeciwko tobie…

Dodał: Krzaku

1 2 3 4 5
Ocena: 4.61/5 Komentarze (12) 2008-08-27

Zwolnij

200 km na godzine. Dziewczyna: Zwolnij, boje się. Chłopak: Nie bój się jest fajna zabawa... Dziewczyna: Proszę zrobię wszystko jak zwolnisz. Chłopak: Dobrze, przytul mnie bardzo mocno. Dziewczyna: Dobra, dobra ale zwolnij (Dziewczyna go przytuliła) Chłopak: Czy mogłabyś ściągnąć mój kask bo mi przeszkadza i założyć na siebie (Dziewczyna zdjeła kask z jego głowy i włozyła na siebie) Chłopak: A teraz mnie pocałuj i powiedz ze mnie kochasz. Dziewczyna: Kocham Cie. (Dziewczyna pocałowała go) Następnego dnia w gazecie: >W wczorajszym wypadku dwuosobowym który sie wydarzył w miescie zgineła jedna osoba, okazało sie że kierowca motoru, w połowie drogi dowiedział sie ze jego hamulce nie działają, a więc dał swojej dziewczynie kask i kazal jej powiedziec ze go kocha i poczuć ostatni pocałunek po czym oddał swoje życie dla niej.

Dodał: Master_Spidi

1 2 3 4 5
Ocena: 3.87/5 Komentarze (20) 2008-08-27

Leśne dresy

Pewnego razu na wypadzie w Szklarskiej gdy w nocy zabrakło zapasów, 2 kolegów Michałów stwierdziło, że pójdzie po piwko do sklepu. Jako że droga po piwo była dość długa a koledzy specjalnie się nie spieszyli, nasze obawy o ich powrót urosły do poważnych rozmiarów. Ekspedycja ratunkowa składająca się z 2 innych kolegów ruszyła na odsiecz. Po pół godziny akcja jednak przybrała dramatyczny obrót. Wróciły Michały całe zlane potem ze śmiercią w, mogło by się zdawać, oprzytomniałych oczach. "Gonili nas dresy! Wołali coś do nas, ale im spieprzyliśmy!". Początkowo ich heroiczna postawa wzbudziła w nas podziw. Jednak potem wróciła ekipa ratunkowa i już ich tak nie podziwialiśmy. Rafał-ratownik zrelacjonował: "Idziemy szosą lasem. Ktoś nas mija. Patrzymy: Michał z Michałem. To wołamy żeby poczekali. Ale biegli zbyt szybko żeby usłyszeć". Na nogach miał nowiutkie błyszczące dresiki Lejkersów...

Dodał: Zbychu

1 2 3 4 5
Ocena: 4.45/5 Komentarze (5) 2008-08-26

Darmowe piwko

Darmowe piwko jest całkowicie realne i każdy może je zdobyć, oczywiście jeżeli ma trochę grosza:) Otóż prekursorem zdobycia darmowego piwa była gwiazda łykendu nad jeziorem, Tomek. W momencie gdy każdy powoli kładł się spać, do pokoju wpada ww osoba i na stoliku zauważa 2 tyskacze. Zaciekawiony Tomasz, sprawdził czy są pełne i po upewnieniu się, że są, rzucił do mnie: "Wronek, mogę sobie jedno wziąć?". Odparłem, że owszem, może sobie wypić. Tomek wyjął jakieś monety z kieszeni i rzucił mi je na łóżko, krzycząc w radości: "Jea, mam darmowe piwko!". Po przeliczeniu kasy, okazało się, że Tomek za darmowe piwko w rzeczywistości zapłacił 3,27 zł:) Jak widać, każdy może mieć darmowe piwko!

Dodał: Wroniuniu

1 2 3 4 5
Ocena: 2.31/5 Komentarze (4) 2008-08-20