Najświeższe historyjki

Śmieszna historyjka

Opisany niżej przykład pojawił się w rezultacie moich na początku nieświadomych dążeń do poprawy jakości snu i spowodował zaistnienie opisywanych zjawisk, nie będących skutkiem oczekiwanym ani zamierzonym.

Do poprawy jakości snu użyłem dwóch czarnych kartonów papieru A2 oraz czarnej osłony materiałowej na drzwi (w 80% szklanych - a więc przepuszczających dużo światła). Zakrywałem na noc niebieskie rolety zaciągnięte już na okna (od wewnątrz oczywiście) żeby w pokoju była idealna ciemność. Kolor osłon jest dla mnie kolorem neutralnym i przede wszystkim nieprzepuszczającym światła.

Po około 4-5 tygodniach miały miejsce takie dwa wydarzenia:
1. Ciężka statuetka/pamiątka "zsunęła się" z płaskiego regału i roztrzaskała o podłogę. Byłem sam w domu w innym pokoju.
2. Półpełna butelka wody opuściła płaską komodę i spadła z niej stojąc pierwotnie przy ścianie i potoczyła się na druga stronę pokoju. Nie byłem sam w domu i również w innym pokoju. Więc nie tylko ja usłyszałem butelkę, która spadła z mebla.

Kilka dni później uświadomiłem sobie jak wygląda mój pokój i że wrażenie było dość satanistyczne. Żadnych symboli, świec, specjalnych zaklęć i innych bzdur. Po prostu czarne drzwi i okna. Po uświadomieniu sobie tego, zaprzestałem stylizacji pomieszczenia w ten osobliwy sposób. Trudno.

W tamtym czasie nie reagowałem na te wydarzenia nazbyt wybitnie. Pamiętam jednak, że ignorując je kładłem się do łóżka przez kilka nocy z lekkim strachem. We wspomnieniach tamten okres jawi mi się dość klaustrofobicznie. Nie zamierzam więc tego powtórzyć.

Jeśli chcecie - tą praktyczną metodą - spróbować sprawdzić czy zdarzy się u was w domu coś podobnego najlepiej wybrać pokój, którego nie używa się zbyt często. Zaoszczędza to później przykrych skojarzeń z własną sypialnią, a jeśli kiedyś jakiś gość uśnie w tym pomieszczeniu i czegoś doświadczy ciekawego, to będzie to dowód, że metoda jest skuteczna.

Dodał: samot

1 2 3 4 5
Ocena: 1.97/5 Komentarze (9) 2009-11-19

Opowiesc cmentarna

Witam wszystkich:) Juz dawno zabierałam sie do napisania tej historii z serii"opowiesci z krypty" i oto nadszedł ten dzien:)

A wiec... dawno dawno temu a bylo to 4 lata temu wybrałam sie rowerem na cmentarz na grób mojej ciotki ,żeby odmalowac litery na płycie nagrobnej.
Siedziałam tam chyba 2 godziny ,deptałam biednej nieboszczce kwiaty ..bo jakos musialam sie dostac do liter zeby je odnowic.
Zblizala sie juz godzina 19 ..jesienna szarówka ,wokół robiło sie coraz ciemniej...zostaly mi 2 literki do konca.

Wstaje zeby rozprostowac kosci....opierajac sie o plyte i nagle ..przewraca sie na mnie płyta!! Przygniotła mnie..a właściwie moja noge do grobu ..i ..leze ,nie moge sie ruszyc..łzy mi napływaja do oczu..niee nie z bólu ...ze strachu!! że spedze ta noc na grobie!!, bo tu juz 20.30 sie zblizala ...polezalam sobie tam chyba ze 30min wiercac sie wyginajac zeby jakos wyjsc..w koncu nie wytrzymalam i "ryknęłam " ..POMOoooCY!!!....nic..głucho tylko krowy gdzies z dali słychac.....bo to byla wiocha wokół...za 15 razem miałam szczescie ,obok cmentarza przejezdzala jakas kobieta .
Uslyszala moj krzyk i weszla ...widze ze idzie w moja strone powoli ..bardzo powoli i kiedy mnie zobaczyła zbladła!....bo myslała ze jestem trupem wychodzacym z grobu!..hahaa
Krzyknełam zeby mi pomogła ..z poczatku cofnęła sie przerazona ..ale szybko powiedzialam jej co zaszlo, nie pomogła mi jedna bo płyta wazyla 200kg ..pobegła po pomoc po jakiegos chlopa ze wsi..ten jak mnie zobaczyl ryknął smiechem..przesunął płyte i mnie uwolnił. Mnie od razu ulzyło bo perspektywa spedzenia nocy na grobie ciotki nie byla smieszna ... ale i tak smialam, sie wracajac do domu:-) Co do Ciotki....była zrzedliwa starą panna a przy tym złośliwą i pewnie wtedy nie podobało jej sie ze depcze kwiaty na jej grobie!

A te 2 litery?....cóż..do tej pory sa niepomalowane:)

Dodał: Emilka

1 2 3 4 5
Ocena: 4.01/5 Komentarze (14) 2009-11-14

WYMAZY

Było to w czasie moich lat nastoletnich. Młodsza siostra potrzebowala na praktyki zawodowe wymazów, kiedyś na miejscu były wykonywane, tym razem dostała trzy szklane rurki z patyczkami w środku. Wróciła do domu zbaraniała. Ja też, bo zadanie pobrania jej próbki padło na mnie( mama stwierdziła, że jest za delikatna ).

Cóż, majtki w dół, otworzyłam szklaną rurkę, wyjęłam patyczek z watą na końcu, wepchnełam w... wyciagam...nie ma kału, włozyłam raz jeszcze...nie ma waty (buahaha). Mama się posikała ze smiechu, ja wystaszona poszłam na papieroska. Ta historia do dziś, żenuje siostre a my z mamą dziko się przy tym śmiejemy.

Dodał: Aśka (31 l.)

1 2 3 4 5
Ocena: 4.44/5 Komentarze (7) 2009-10-27

Nie zadzieraj z psem :D

Jak co roku wybrałyśmy się ja i moja mama z psem do weterynarza. W drodze do lecznicy mijałyśmy kościół, który akurat w tym czasie był w remincie- porozstawiane rusztowania zasłoniete plandekami i jedna plandeka leżąca na ziemi tóż przy wejściu do kościoła. Kilku robotników na wysokości i dwóch przy plandece na ziemi.

Przechodzimy obok i nagle spod plandeki wyskakuje robotnik i zaczyna na nas szcekać. Wystraszone stanęłyśmy jak wryte, pies zgługiał przez chwile, ale za moment nie był dłużny i również zaczął szczekać na dowcipkowatego robotnika. Wszyscy pracujący na tej budowie zaczeli się śmiać, kiedy to pan dowcipniś zerwał sie na równe nogi i przerażony schował sie pod plandeke tak szybko jak z niej wyskoczył :D

Dodał: Ja

1 2 3 4 5
Ocena: 3.05/5 Komentarze (4) 2009-09-04

Niesforny posiłek

Mój kolega hodował sobie kiedyś boa tęczowego. Miał go od kiedy wąż miał kilka centymetrów. Wąż rósł i rósł aż miał prawie dwa metry. Warto dodać, że taki dwu metrowy boa teczowy jest sporo wart. Za obiad takiemu wężowi robił szczur. Pewnego razu włożył mu posiłek do terrarium i codziennie patrzał czy ten już zjadł. Trwało to kilka tygodni. Wąż wcale nie zwracał uwagi na biegajacego gryzonia, a ten w najlepsze jeszcze podgryzał weża. Po pewnym czasie kumpel przestał dokarmiać gryzonia żeby ten nie miał sił atakować węża, no i wkońcu stało się.

Wąż był juz troche wygłodniały więc wreszcie zauważył ledwo żywy obiad w swoim mieszkanku. Powoli przytulił się do swej ofiary i zaczął się wokół niej owijać. Otworzył paszcze, a w tym momencie szczur ugryzł pętlę, która go zaciskała, uwolnił się, wyskoczył do łba węża i ugryzł go w głowe w to miejsce gdzie wąż nie ma czaszki. Wąż padł. Kilka tysięcy zostalo zjedzone przez swój własny obiad ;|

Dodał: Ja

1 2 3 4 5
Ocena: 4.38/5 Komentarze (11) 2009-09-04