SKS

Dzieciak chciał się sportowo wykazać, zapunktować u nauczycielki WFu. Zażądał, aby go zapisać na SKS, co znaczy Szkolny Klub Sportowy. Podkusiło i zapisaliśmy. Zajęcia raz w tygodniu po lekcjach. Co tam, będę jechał z pracy to po drodze odbiorę. Któregoś razu w ciągu dnia dostaję w robocie SMSa. Ja stoję przy drukarce, telefon leży na biurku i pika. Obok stoi kolega, bezwiednie zagląda na powiadomienie i drze się na całe biuro: "Żona pisze, że dzisiaj nie będzie seksu!". Beka na całe biuro, a pracują u nas też kobitki. Na nic zdały się tłumaczenia, że widocznie zasrany smartfon podmienił słowo „SKSu” na „seksu”, a żona napisała to, abym nie tracił czasu na czekanie pod szkołą. Brzydsza połowa biura patrzy na mnie od tamtej pory z politowaniem jaką to zołzę wziąłem za żonę, a piękniejsza część współpracowników ukrywa uśmieszki, nie składając na szczęście żadnych niemoralnych propozycji. A żonie wyłączyłem na wszelki wypadek słownik w telefonie.

Dodał: Arek

1 2 3 4 5
Ocena: 0/5 Komentarze (0) 2019-07-05