Kochana Babcia ;)

Jak co roku do mojej babci pszyszli pracownicy gazowni zeby sprawdzic czy kuchenka jest sprawna, czy gaz nie ucieka. Babcia zazywa leki na parkinsona, a po nich dretwieja jej nogi i jak stanie w miejscu tak stoi. Mezczyzni podchodza do drzwi dzwonia babcia otwiera, a raczej uchyla tylko lekko drzwi. Ci mowia o co chodzi i pytaja czy moga wejsc

-No wlazcie... odpowiada babcia i stoi w drzwiach sparalizowana po lekach
- yyy ... No to mozemy wejsc?? Pyta jeden z facetow ponownie
-No wlazcie, wlazcie... i dalej stoi Po chwili jednak babcia zrobila krok w tyl zeby sie odsunac i wpuscic panow. Zachwialonia troszke i oparla sie o sciane. Dlugo sie nie zastanawiajac sama do siebie zaczela spiewac...
-"Ta mala pila dzis i jest wstawiona..." Goscie zglupieli przez chwile ale rowniez mieli poczucie chumoru wiec zaczeli zartowwac...
-Co babko popilo sie, jaa? Po czym weszli do srodka i zabrali sie do swojej roboty. Babcia wkoncu troszke doszla do siebie i dodreptala do kuchni, jednak za chwile znow nia zachwialo i zlapala sie jednego z panow zeby sie nie przewrocic... Na to padlo od niego pytanie...
-Moze sie pani polozy? Zaprowadzic pania do lozka? A babcia z przekonaniem...
-Taa, na cmentarz od razu, a nie do lozka Facet ryknal smiechem i wiecej pytan nie zadawal ;) Po chwili skaczyli sprawdzac gaz, chca wychodzic i jeden mowi
-No to my pania do drzwi odprowadzimy zeby sobie pani zamek zamknela. Na to drugi
-Taa, tylko jak pani spowrotem pojdzie, jak pani sie ledwo rusza?? Na to babcia z usmiechem na twarzy
-Panowie sie nie martwia... Poczekam najwyzej az zas przyjdziecie

Sek w tym, ze kontrola gazowa jest co rok albo i co dwa lata:D, ale na szczescie babcia w koncu doszla do siebie i mogla sie sama odprowadzic ;)

Dodał: Ja

1 2 3 4 5
Ocena: 5/5 Komentarze (7) 2009-11-22