Duch w pokoju

Moja mama przez jakiś czas miała taką manie chodzenia w nocy i buszowania po szafkach w poszukiwaniu czegoś słodkiego. Potrafiła jednorazowo włożyć w siebie nawet dwie tabliczki czekolady i jeszcze poprawić paczką ciastek.

Pomyślałam, że wyciągne ją z tego słodkiego nałogu i schowałam wszystkie słodycze u mnie w pokoju w barku, barek zmknęłam na klucz i klucz schowałam.

Pewnego dnia nocowała u mnie koleżanka. Wieczorem oglądałysmy jakieś hororzydło (nie cierpię horrorów- zwłaszcza na noc) nie obejżałyśmy nawet filmu do końca. Około północy położyłyśmy się spać. Nagle kumpela mnie budzi leciutko szarpiąc mnie za rekaw piżamy. Otworzyłam oczy i usłyszałam jakieś hałąsy zza moich pleców. Kumpela patrzyła na mnie cała roztrzesiona, nic nie mówiła. Ciarki przeszły mi po plecach. Coś szczerkło, trzasło i w tym momencie obie zerwałyśmy się na równe nogi. Z przerażeniem w oczach stałyśmy na łóżku, a przed nami przy barku stała moja mama z śrubokrętem w ręce, patrzyłą na nas i miała minę jak by nie wiedziała czy płakać, że nie zje czekolady bo nas obudziła, czy się śmiać widząc nasze przerażone miny. Tak się kończy oglądanie horrorów na noc ...

Dodał: Ja

1 2 3 4 5
Ocena: 3.61/5 Komentarze (7) 2009-09-04