bilet miesięczny

Jadąc do pracy tramwajem zorientowałam się, że skończył mi się bilet miesięczny. Biletów nie miałam, ale stwierdziłam na pomysł, że przejadę 3 przystanki i wysiądę w miejscu, gdzie od razu kupię bilet miesięczny, a potem wsiądę w następny tramwaj, który powinien teoretycznie przyjechać jakieś 7 minut później.

Wysiadłam, kupuję bilet i widzę, że ten cholerny tramwaj przyjechał za wcześnie. Ruszyłam w jego kierunku , ale oczywiście tramwaj odjechał. Niestety czekając na kolejny na 100% spóźniłabym się do pracy. Na szczęście niedaleko był postój taxi, więc pobiegłam w stronę najbliższej taksówki i zaczęłam się dobijać, bo drzwi były zamknięte od środka (kretyństwo, w taksówce??). Szarpiąc za klamkę darłam się:
"Błagam, niech pan mnie wpuści!!!",
facet otworzył, władowałam się do środka i grzebiąc w torebce, szukając portfela mówię:
"Za tamtym tramwajem! Ale już!".
Podnoszę głowę i pierwsze co widzę, to policyjna czapka na desce rozdzielczej, a przede mną...
DWÓCH policjantów.

Moja mina pewnie bezcenna, głupio mi było, ale:
1. dostarczyłam panom rozrywki
2. podwieźli mnie do tego nieszczęsnego tramwaju.
Przy okazji pozdrawiam Panów Policjantów, dzięki którym zdążyłam wtedy do pracy. ;P

Dodał: kwietniowa

1 2 3 4 5
Ocena: 5/5 Komentarze (6) 2011-07-09