Ubaw w markecie

Wybralam sie kiedys moja mama do sklepu. Wchodzimy i rozgladamy sie za towarem. Przechodzimy na dzial warzyw, a tam stoi gostek z telefonem przy uchu i glosno rozmawia
- "pomidory po 2,50,
- cebula po zlotowce, co ty wlasciwie potrzebujesz do tej salatki?
a ten proszek to jaki kupic? ale taki 3 czy 5 kilowy?...
i tak nawijal ze swoja prawdopodobnie malzonka przez jakies 15 minut. My z mama stalysmy obok robiac wrazenie, ze zastanawiamy sie nad zakupami i plakalysmy ze smiechu. W koncu gosc nie wytrzymal i wygarnal do sluchawki
-"wiesz co? sama sobie przyjdz i kup co chcesz, bo wygladam jak balwan w tym sklepie, ludzie sie juz ze mnie smieja i wcale sie im nie dziwie!!!" po czym sie rozlaczyl i pokierowal do wyjscia, przechodzac obok nas tylko sie usmiechnal ;]

Mysle, ze dobrze, ze inni ludzie czasem moga wplynac na nasze decyzje i nasze zachowanie, tylko co tego faceta czekalo po powrocie do domu?? :D

Dodał: Ja

1 2 3 4 5
Ocena: 4.6/5 Komentarze (7) 2009-11-28