Najświeższe historyjki

Klej

Pracowałem przy dociepleniach budynków była sobota i pracowaliśmy do 12:00 zostało całe wiadro kleju do styropianu zapytałem kierownika co mam z nim zrobić a on na to żeby z utylizować zapytałem co ma na myśli a ten idz gdzieś zakop to poszedłem w róg placu i zakopałem poszliśmy się przebierać gdy nagle słychać k...a co to jest patrze a to właściciel remontowanego domu poszedł w ten róg za potrzebą i wpadł w przysypany piachem klej... kierownik jak to zobaczył to aż się zielony zrobił

Dodał: już nie robie na budowie

1 2 3 4 5
Ocena: 0/5 Komentarze (0) 2012-03-16

paniusie

Pojechaliśmy z kumplem pod namiot. Tam poznaliśmy dwie sąsiadki które zadzierały nosa. Mieliśmy butelkę bimbru. Kumpel pyta czy się napiją. odpowiedziały ze nie nie piją, zapytały co to jest, kumpel odpowiedział ze koniak. a jak koniaczek to chętnie spróbują. Wypiły po kieliszku pytamy czy im smakował. tak bardzo dobry pewnie drogi stwierdziły.

Dodał: Hirek

1 2 3 4 5
Ocena: 0/5 Komentarze (0) 2012-03-11

Historyjki z MPK

Koleżanka była niegdyś świadkiem takiego zdarzenia: Niedługo po tym, gdy krakowskie MPK wprowadziło do swoich pojazdów automatyczne kasowniki, do stolicy Małopolski przyjechała babina od kilku miesięcy widocznie nie bywająca w mieście. Wsiadła, bidula, do tramwaju, bilet zakupiony w kiosku dzierży w ręce, a przy kasowniku rączki ani rusz! Wyoglądała to urządzenie na wszystkie strony i na koniec poszła po rozum do głowy. "Panowie - zwróciła się do stojącej obok grupy studentów - a jakże się teraz toto obsługuje?" "Normalnie - studenci mrugnęli do siebie - wkłada pani bilet w tę szparę, tylko trzeba powiedzieć dokąd się jedzie." Kobita schyliła się nad kasownikiem, wsunęła bilet w szczelinę i zakomunikowała: "JUBILAT" :D Inna historia. Mam przyjaciółkę, krakuskę z urodzenia. Niestety, jest anty techniczna i każde nowe urządzenie rozpracowuje z pieczołowitością sapera rozbrajającego bombę trotylową. Otóż kiedy do tramwajów wprowadzono automaty biletowe, postanowiła również i ona skorzystać z dobrodziejstwa techniki i zakupić tam bilet ulgowy. Wsiadła zatem w tramwaj niskopodłogowy (jako pierwsze posiadały automaty), wydłubała z portmonetki 10-cio i 20-groszówki i zaczęła wpychać w wiadomą szczelinę. Wpycha, wpycha, wpycha... wreszcie ostatnie 20 groszy zablokowało się i za nic w świecie nie chciało wpaść do maszyny. Tymczasem jakiś pasażer za nią zdradzał coraz głośniejsze objawy wesołości. I kiedy przyjaciółka, nie mogąc uporać się z ostatnią monetą, zaklęła pod nosem, facet nie wytrzymał i z trudem łapiąc oddech oznajmił: "Proszę pani, to jest KASOWNIK. AUTOMAT jest TAM." ...Chciałabym móc widzieć miny chłopców z empeku, jak wieczorem usuwają w zajezdni przyczynę blokady kasownika. BEZCENNE :D Początek lat '90, połowa grudnia, na ulicach częściowe roztopy. Do średnio przepełnionego tramwaju wsiada para meneli, dobrze "wczorajszych". On natychmiast opada tyłkiem na jedyne wolne miejsce, ona zaś staje obok i chwyta się rurki. Tramwaj rusza, a pani menelica, niezgorzej ululana, kiwa się bezwładnie na obie strony, odchyla się na zakrętach, telepie na zwrotnicach. Na koniec jej kompan zaintrygowany tymi podrygami zadaje pytanie: "Coo ty rooobisz?" Na to ona: "Myyślę." W tym momencie pojazd wszedł w długi zakręt, pańcia puściła rurkę i pizg! na zabłoconą podłogę. Menel patrzy, patrzy i komentuje: "Aleś wymyśliiła!"

Dodał: dixi

1 2 3 4 5
Ocena: 5/5 Komentarze (0) 2012-03-08

Co potrafią tuptusie

W latach '80 mieszkaliśmy wraz z dziadkami w parterowym domu, który - choć murowany - posiadał drewniane stropy. Stragarze wpuszczone były między dwie warstwy desek, z których dolne były, rzecz jasna, otynkowane, a górne - od strony strychu - dość niechlujnie pozbijane. Całość tworzyła niezgorsze pudło rezonansowe, więc ilekroć ktoś chodził po strychu - w całym domu rozlegało się wyraźne człapanie. Razu pewnego, latem, kiedy akurat mieliśmy malowanie, siostra mamy mieszkająca w innym mieście, przyjechała, jak zwykle, na weekend. A jako że w kwestii czystości była niezwykle pedantyczna, wpadła na pomysł, że wypierze babci dywan. Wytaszczyła więc rzeczony dywan na podwórko i z pomocą węża ogrodowego i szczotki sprawiła mu niezłą łaźnię. Potem wspólnymi siłami wytargałyśmy ociekającego wodą nieszczęśnika na trzepak, gdzie sechł pomalutku w upale. Wieczorkiem jednak pogoda się zepsuła. Nadciągała tęga burza i dywanowi, już nieźle przeschniętemu, groził powtórny potop. - Choć, ciotka - zwróciła się ciocia do mojej mamy (od dawna tytułowały się per "ciotka") - wyniesiemy ten dywan na strych. Propozycja została przyjęta, dywan zrolowany i zataszczony na górę. Jednak strych - jak większość strychów - nie był czysty i moja matka postanowiła wyręczyć siostrę w zawieszaniu. - Ty, ciotka, nie wchodź. Ja mam tu takie buty TUPTUSIE - zagaiła, mając na myśli stare drewniaki specjalne przeznaczone do chodzenia po strychu. Po czym obuła się w rzeczone "tuptusie" i z dywanem na wyciągniętych rękach poczłapała w kierunku sznurka do bielizny, na tyle mocnego, że mógł utrzymać taki ciężar. Ale, jak wspomniałam, deski były kiepsko pozbijane... I stało się. "Tuptuś" zawadził o jakąś niedoskonałość materiału i moja rodzicielka z impetem kobiety 80-kilowej jebudup! poleciała na dechy. Łomot uczynił się jak nie wiedzieć co (chociaż dywanu, skubana, nie upuściła), a na efekty nie trzeba było zbyt długo czekać. Ciotka ze śmiechu natychmiast się posikała. Malarz, który w pokoju właśnie wszedł na drabinę, wypuścił z rąk całe wiadro emulsji dopiero co rozrobionej. A babcia w kuchni zinterpretowała odgłos jako "o, ktoś puka" i przez jakąś minutę wydzierała się "Proszę wejść, kto tam, proszę..."

Dodał: dixi

1 2 3 4 5
Ocena: 0/5 Komentarze (0) 2012-03-08

Przedszkole

Kiedy miałam 4-5-6 lat,kiedy chodziłam jeszcze do przedszkola,pięciu dziewczynom podobał się ten sam chłopak. Wspólną siłą zaciągnęłyśmy go do łazienki i ustawiłyśmy pod ścianą. Kiedy dwie dziewczyny trzymały go,aby nie uciekł,pozostałe trzy całowały się z nim. Było to śmieszne zdarzenie,a wiecie co było z tego najlepsze? - Pani niczego nie zauważyła...

Dodał: KateCool2001

1 2 3 4 5
Ocena: 0/5 Komentarze (0) 2012-02-28