Najświeższe historyjki

mytpzgxf@rocjywrp.com

glad to hear it! hope everything work out for you as well.,

Dodał: CZgsbgHTSgMmEbSVnA

1 2 3 4 5
Ocena: 0/5 Komentarze (0) 2012-03-19

Anioł

Pewnego ostatniego dnia nauki przed przerwa świąteczna , postanowiliśmy z kumplami zakończyć ten dzień w barze przy kilku piwkach i tak się tez stało.... A na takim spotkaniu to wiadomo , wiec nie będę przybliżał ;p Bar ten znajdował się w Toruniu , jedyny mój transport do domu (Pobiedziska) to autobus na którego oczywiście się spóźniłem... wiec lekko zakręcony wsiadłem w inny który jechał do Inowrocławia w którym widziałem jakaś nadzieje na powrót do domu. Wszystko było dobrze do momentu jak nie wiadomo z jakiego powodu wysiadłem bez swojego bagażu w zupełnie obcej miejscowości zdała od cywilizacji... po chwili ocknąłem się "co ja tu robię" "jak sobie poradzę" (dodam ze było ciemno , a na dworze panował mroź) . Pierwsza myśl : "Kościół" , wiec udałem się w jego poszukiwaniu . Po pewnym czasie dotarłem do niego lecz był zamknięty , postanowiłem znaleźć plebanie , po paru negatywnych próbach dotarłem pod jej drzwi , ku mojemu zdziwieniu nikt nie otwierał ;( po pewnym czasie podjechał samochód wysiadł ksiądz i rzekł : "kim jesteś? , co tu robisz?" , opowiedziałem mu co się stało , i poprosiłem o pomoc , otworzenie kościoła... lecz on nie był zbyt sympatyczny i zagroził policja . Podziękowałem mu i ruszyłem w dalsza drogę , przy okazji 5 min poświeciłem modlitwie... Idę , idę załamany , nagle podjeżdża ten ksiądz i mówi ze jednak chce mi pomoc i tak uczynił podwiózł mnie do Inowrocławia i ofiarował mi pieniądze na bilety do Gniezna , oczywiście bardzo ucieszony skorzystałem . Na miejscu podziękowałem i uradowany wsiadłem w autobus do Gniezna ;) Dojechawszy na miejsce zjadłem wymarzone cieple danie i kupiłem zapas na drogę , bylem bardzo zadowolony ze nareszcie wsiadam w autobus do mojego domu ;) ale tu dopiero zaczął się problem.... Godzina ok. 19 . dzwoni mama "gdzie tak długo jesteś ?" odpowiadam : "w drodze" Godz. 21 , znów dzwoni mama i rozmowa ta sama ! na to ona dodaje ze zdenerwowaniem : "przecież do nas się tak długo nie jedzie" . A ja odrazy zorientowałem się ze mi się zasnęło i zamiast wysiąść u siebie w miejscowości pojechałem za daleko i dojechałem do Poznania... i tu zaczęły się jaja ! :P gdyż : 1.Nie znam miasta , 2. Jest zimno i późno , 3.Nie mam nic na koncie i pada mi bateria . 4.$$$$ BRAK. Jedyny ratunek to znów kościół (ale tym razem odpuściłem to sobie :)) , postanowiłem iść.... idę , i idę z nadzieja w sercu , aż tu nagle po ok. godzinie marszu w dużym mrozie : ZATRZYMUJE SIĘ BIAŁY BUS , KIEROWCA BARDZO SYMPATYCZNY , WYSŁUCHAŁ MNIE , DAJE ZADZWONIĆ I POWIEDZIAŁ ZE MI POMOŻE CAŁKIEM BEZINTERESOWNIE PONIEWAŻ ZNA TEN BÓL !!! od razu nabrałem chęci , wysadził mnie na stacji paliw z której miał mnie odebrać ktoś z rodziny.... (i tak podroż która zwykle zajmy wala mi 1.5h tym razem zajęła 9h )ale sobie poradziłem i nic mi nie jest ;D dzięki za wysłuchanie i wiedzcie ze jednak ktoś tam zawsze nad wami czuwa ! Ps. nieście pomoc i nie bądźcie bezinteresowni ;D

Dodał: xyZ

1 2 3 4 5
Ocena: 0/5 Komentarze (0) 2012-03-17

Klej

Pracowałem przy dociepleniach budynków była sobota i pracowaliśmy do 12:00 zostało całe wiadro kleju do styropianu zapytałem kierownika co mam z nim zrobić a on na to żeby z utylizować zapytałem co ma na myśli a ten idz gdzieś zakop to poszedłem w róg placu i zakopałem poszliśmy się przebierać gdy nagle słychać k...a co to jest patrze a to właściciel remontowanego domu poszedł w ten róg za potrzebą i wpadł w przysypany piachem klej... kierownik jak to zobaczył to aż się zielony zrobił

Dodał: już nie robie na budowie

1 2 3 4 5
Ocena: 0/5 Komentarze (0) 2012-03-16

paniusie

Pojechaliśmy z kumplem pod namiot. Tam poznaliśmy dwie sąsiadki które zadzierały nosa. Mieliśmy butelkę bimbru. Kumpel pyta czy się napiją. odpowiedziały ze nie nie piją, zapytały co to jest, kumpel odpowiedział ze koniak. a jak koniaczek to chętnie spróbują. Wypiły po kieliszku pytamy czy im smakował. tak bardzo dobry pewnie drogi stwierdziły.

Dodał: Hirek

1 2 3 4 5
Ocena: 0/5 Komentarze (0) 2012-03-11

Historyjki z MPK

Koleżanka była niegdyś świadkiem takiego zdarzenia: Niedługo po tym, gdy krakowskie MPK wprowadziło do swoich pojazdów automatyczne kasowniki, do stolicy Małopolski przyjechała babina od kilku miesięcy widocznie nie bywająca w mieście. Wsiadła, bidula, do tramwaju, bilet zakupiony w kiosku dzierży w ręce, a przy kasowniku rączki ani rusz! Wyoglądała to urządzenie na wszystkie strony i na koniec poszła po rozum do głowy. "Panowie - zwróciła się do stojącej obok grupy studentów - a jakże się teraz toto obsługuje?" "Normalnie - studenci mrugnęli do siebie - wkłada pani bilet w tę szparę, tylko trzeba powiedzieć dokąd się jedzie." Kobita schyliła się nad kasownikiem, wsunęła bilet w szczelinę i zakomunikowała: "JUBILAT" :D Inna historia. Mam przyjaciółkę, krakuskę z urodzenia. Niestety, jest anty techniczna i każde nowe urządzenie rozpracowuje z pieczołowitością sapera rozbrajającego bombę trotylową. Otóż kiedy do tramwajów wprowadzono automaty biletowe, postanowiła również i ona skorzystać z dobrodziejstwa techniki i zakupić tam bilet ulgowy. Wsiadła zatem w tramwaj niskopodłogowy (jako pierwsze posiadały automaty), wydłubała z portmonetki 10-cio i 20-groszówki i zaczęła wpychać w wiadomą szczelinę. Wpycha, wpycha, wpycha... wreszcie ostatnie 20 groszy zablokowało się i za nic w świecie nie chciało wpaść do maszyny. Tymczasem jakiś pasażer za nią zdradzał coraz głośniejsze objawy wesołości. I kiedy przyjaciółka, nie mogąc uporać się z ostatnią monetą, zaklęła pod nosem, facet nie wytrzymał i z trudem łapiąc oddech oznajmił: "Proszę pani, to jest KASOWNIK. AUTOMAT jest TAM." ...Chciałabym móc widzieć miny chłopców z empeku, jak wieczorem usuwają w zajezdni przyczynę blokady kasownika. BEZCENNE :D Początek lat '90, połowa grudnia, na ulicach częściowe roztopy. Do średnio przepełnionego tramwaju wsiada para meneli, dobrze "wczorajszych". On natychmiast opada tyłkiem na jedyne wolne miejsce, ona zaś staje obok i chwyta się rurki. Tramwaj rusza, a pani menelica, niezgorzej ululana, kiwa się bezwładnie na obie strony, odchyla się na zakrętach, telepie na zwrotnicach. Na koniec jej kompan zaintrygowany tymi podrygami zadaje pytanie: "Coo ty rooobisz?" Na to ona: "Myyślę." W tym momencie pojazd wszedł w długi zakręt, pańcia puściła rurkę i pizg! na zabłoconą podłogę. Menel patrzy, patrzy i komentuje: "Aleś wymyśliiła!"

Dodał: dixi

1 2 3 4 5
Ocena: 5/5 Komentarze (0) 2012-03-08