Najświeższe historyjki

Samo życie

Szpitalna doba. Jest godzina piąta czterdzieści pięć. Odgłos drewniaków na szpitalny korytarzu, uświadomił mi że przyszła ranna zmiana .Zaraz zacznie się - pomyślałam. Słyszę odgłos ze słoiczka, to termometry w zalewie jeden do dziesięciu. Jeden to spirytus, reszta to woda. Z hukiem otwierają się drzwi do sali. Teraz wstęp do przesłuchania. Światła prosto w oczy, dostaję termometr, wkładam go pod pachę i zasypiam. Budzi mnie pielęgniarka. Z przerażeniem stwierdzam, że termometr podczas snu wypadł na poduszkę. -O ! takie osłabienie? 35 stopni, mówiąc to pielęgniarka wpisała zapis temperatury do karty przy łóżku. Bałam się powiedzieć, co jest powodem mojego osłabienia. - Dobrze się spało? - Tak - odpowiedziałam. A co! miałam jej powiedzieć, że nie zmrużyłam oka, bo obok w dyżurce radio grało na ful. - Stolec był? Padło magiczne pytanie. - Był! Odpowiedziałam zgodnie z prawdą. Przesłuchanie zakończyło się o szóstej trzydzieści. Co tu robić? Idę pod prysznic, o tej porze nie będzie tłoku. Na korytarzu mijam mojego „ulubionego pacjenta” z męskiego oddziału. Wstrzymuję oddech, bo wiem co teraz nastąpi. Starszy pan prawie każdego dnia głośno się odpowietrza. Poszła salwa!!! Jestem wściekła, niewyspana, boli mnie głowa. Nie daruję mu tego! Własnym ciałem zagrodziłam drzwi do toalety. - Przepraszam, czy mógłby pan te wiatry puszczać w toalecie? zapytałam grzecznie. - Co? spojrzał na mnie, jak na idiotkę - Proszę tylko ,żeby pan wiatry puszczał w toalecie a nie na korytarzu. - Co? Zagotowałam, krew uderzyła mi do głowy. Nachyliłam się nad nim i wrzasnęłam prosto do ucha. - Czy mógłby pan puszczać bąki w toalecie, bo odbiera pan apetyt wszystkim pacjentom. Trochę kultury – dodałam. Nie musimy codziennie być witani salwą z pana armaty – wypaliłam. Spojrzał na mnie zdziwiony i wskazującym palcem stuknął się w czoło. - Wariatka! Krzyknął – ja mam się wstrzymywać, żeby mi żyłka strzeliła? Po tych gorzkich słowach zniknął z pola widzenia. Może byłam za ostra? Wyrzuty sumienia męczyły mnie jeszcze jakiś czas. Po porannej toalecie wróciłam do sali. Teraz ścielenie lóżka i oczekiwanie na obchód. Ale moje jelita upomniały się o śniadanko. Jest śniadanko! Salowa podjechała metalowym wózkiem pod salę. - Chodzące, same sobie biorą śniadanie - usłyszałam To pewnie do mnie – pomyślałam i ruszyłam do wózka Salowa nalała mi kawy do kubka ? To coś przypominało wymoczoną ścierkę od podłogi - Nie ma herbaty? Zapytałam nieśmiało - Nie ma! Usłyszałam wyczerpującą odpowiedź. Zabrałam pyszną kawę i talerzyk ze śniadaniem. Poezja!!! Trzy kromki weki cieniutkie jak szkło, naparstek dżemu, który rozlał się po całej powierzchni talerzyka pokrywając dwa plastry mielonki Tyrolskiej, tak cienkie że trudno było je odkleić od dna. Usiadłam na łóżku i z wielkim namaszczeniem spożywałam oczekiwane śniadanie. Pychota! Mielonka okraszona dżemem i kawusia. Nie jest źle – dodawałam sobie otuchy niedługo obiadek, a potem wizyta rodzinki. Po pysznym śniadanku sprawdziłam pocztę, odpisałam z podziękowaniami do tych co trzymają za mnie kciuki. Czas na obchód, który trwał jak mgnienie oka. Potem kilka rutynowych badań. Spacerowałam sobie w szlafroczku po ulicy, hi, hi, gdybym tak wyszła u siebie na osiedlu!! Teraz chwilka na książkę, ale tylko chwilka!! Właśnie przywieźli nową pacjentkę. Starsza mocno pobudzona pani, szczypała sanitariusza po rękach i próbowała go nawet ugryźć.. Krzyczała na cały głos – nie chcę tu zostać! Ratunku!! Pielęgniarka podała jej zastrzyk na uspokojenie i biedulka usnęła jak dziecko. Noc była koszmarna! Babcia obudziła się i dała niezły koncert. Rano odgłos drewniaków, termometry, magiczne pytanie i pyszne śniadanko. Buu, chcę do domku!

Dodał: wanda

1 2 3 4 5
Ocena: 0/5 Komentarze (0) 2015-10-12

Realistyczny kawał o blondynce

Historia prawdziwa!! Stałam ze znajomymi i rozmawialiśmy o siłowni itd. Jeden ze znajomych był dość duży, a nawet baaardzo duży, stała kolo niego szczupła blondynka, nagle kolega zapytał się puszystego chłopaka-"A Ty ile masz w łapie?" on na to - "50kg, haha" a na to blondynka-"jemy, ważę mniej niż jego ręka".

Dodał: Kwiatek

1 2 3 4 5
Ocena: 0/5 Komentarze (0) 2015-10-05

Ręka na ścianie

Raz siedziałem z kolegą u mnie w domu.Nie wiedzieliśmy co robić,to zaproponowałem żebyśmy coś obejrzeli i sobie usiedliśmy na kanapie I ODRUCHOWO sie na niego spojrzałem miał coś na bluzie i myślałem że to pająk i z całej siły przywaliłem mu w plecy a no aż upadł na podłoge i wstał po 2 minutach i mi odrazu przywalił za to ze go uderzyłem to mu jeszcze raz oddałem i zaczeliśmy sie bić.Po jakiś 10 minutach przestaliśmy i to z nim wyjaśniłem dlaczego go uderzyłem i on zobaczył na tą bluze i okazało sie ze to była tylko plama Xddd

Dodał: Meteo

1 2 3 4 5
Ocena: 0/5 Komentarze (0) 2015-09-24

CO ZA PECH

ostatnio uczyłem jezdzic swoja mlodsza siostrę na większym rowerze wszystko szlo super zasuwala jak perszing w pewnym momencie za daleko odjechala i stało się... przewrocila się w blotko hhahah

Dodał: cziter

1 2 3 4 5
Ocena: 0/5 Komentarze (0) 2015-08-28

takie tam glupoty

Poniższe opowiadanie nigdy się nie wydarzyło. Nikogo nie chciałem obrazić podczas wymyślania scenariusza dla poniższych scen. Jeśli to nie jest twój rodzaj humoru, to radzę przeczytać coś innego. Przechadzka po szpitalu Obudziłem się jak zwykle rano, zrobiłem i zjadłem jakieś żarcie, a potem postanowiłem, że jeszcze wezmę prysznic. Do kibla wszedłem specjalnie tak, aby ominąć lustro, gdyż nie chcę dostać zawału serca albo kupować kleju ;p. Wiem! Zainwestuję w końcu w tą roletę i wywieszę sobie niczym portret i będę zadowolony… z wyjątkiem mojej kobiety, która wiecznie strzela fochy. Dobra była by z niej piłkarka, pod warunkiem, że na piłce nie było by żadnej „pumy” , czy tam „nike”, tylko „foch”. Taki głupi napis na piłce i moja żona trafiła by na pierwsze strony gazet za „strzelca sezonu”. No…, ale zejdźmy na Ziemię… . Ona potrafi strzelić focha na swojego innego focha i tak się jej może zapętlać w nieskończoność, że nawet tego programista nie ogarnie. I teraz każdy facet się spyta: „Stary gdzieś ty taką świrniętą babę znalazł!?”, „Panie! Jest jakiś dzień, w którym ona się tak nie spina?”, „Tej stary, twoja żonka się chyba na żartach nie zna…”;p. Wiecie co? Chuj mnie obchodzą wypociny sąsiada albo kolegi, gdzie czepiają się tak ważnej mi osoby. No fakt, ostatnio biega jakaś dziwna już od 5 lat, no ale to nie zmienia faktu, że ją kocham… . Nie wiem co jej odwaliło, ale myślę, że jakieś witaminy może ją w końcu oduczą takiego zachowania. Ej no sorka…, ja też mogę pokazać, ze mam to w dupie, bo mam to w dupie. Ale jak już ci się nazbiera problemów to zwyczajnie jebnij bąka, tylko tak żebyś na drugi dzień nie musiał lecieć po nowe gacie albo mopa, tylko najlepiej włącz muzę i zrób z tego jeszcze dubstep. Dobra. Dość tego wstępu. A zatem, jak się w końcu przygotuje do wyjścia, do tej szarej rzeczywistości, mogę w końcu odpalić tą zasraną lampkę nad głową, oczywiście pociągając za sznurek jak w kinkiecie. Cóż, sądziłem, że ta lampka się w końcu sama zaświeci i będzie po krzyku… . No ale do rzeczy: tym razem przejdę się do szpitala po jakieś witaminy dla mojej wiecznie przefochowanej żonki. Pewnie znowu siedzi w sypialni i znowu ma focha, bo ma focha i tak dalej, idzie zwariować. Jeszcze mnie tam zamkną brrr… . Postanowiłem, że przejdę się zwyczajnie z buta. nie chce mi się dymać MZK, bo znowu wyjdę cały zielony z tego autobusu, bo jakiś koleś ma w dupie, że nie wymył pach, albo ktoś inny zapomniał o swoich brudnych skarpetkach. Tego jest cała masa, wymieniać mogę do woli. To jest właśnie to: wchodzisz do zawalonego autobusu MZK, gdzie czasami mam wrażenie, że ludzie wymuszają na tobie, żebyś ich poprosił o skasowanie biletu. Wtedy biedny prosisz 1, 2 ,3 …, bez skutku. Próbujesz jakoś się przecisnąć przez ludzi, przynajmniej ręką, ale bezskutecznie. Ale lepa byś szybko dostał od obcej kobiety, jakbyś ją przypadkiem po cyckach smyrnął… .Teraz już wiesz, że jak znowu kogoś poprosisz o skasowanie głupiego kawałka papieru, to wiesz że tym razem będzie to kanar, więc zawijasz wroty z autobusu i jak gdyby nic idziesz dalej J. Reasumując: wchodzisz do zatłoczonego autobusu, wychodzisz poskręcany albo wynoszą cię w postaci 1 pozycji, czyt. rzeźba, a i zapomnij, że w takiej sytuacji skasujesz bilet. Tak, więc idę sobie chodnikiem, a obok mnie żabka oblegana przez meneli. Kurwica mnie bierze, jak takie ścierwo prosi cię o kasę a ty mu dajesz coś do żarcia z plecaka, a on jeszcze wybrzydza… . Wziąć i tylko posprzątać takich ludzi z miasta. W miarę proste do wykonania: Kupujesz dobrą wódkę tych całych meneli, powiedzmy, że wydamy 80 zł. Przywiązujemy do niej sznurek grubości i wytrzymałości 3x żyłki. Oczywiście 2 końcówkę przywiązujemy do pewności do samochodu lub do ciężarówki, a butelkę kładziemy bez przypału koło miejscówek, gdzie chleją. Jak dobrze pójdzie, to góry meneli, niczym śmieci wywieziemy za miasto. No ale wtedy mielibyśmy the drunk walking a przy tym mnóstwo korków :/. Hmm… ta przechadzka trochę mi śmierdzi scenariuszem z Postala, no ale weź się w garść. No chyba nikogo tak z dupy nie podpalisz benzyną?! Prędzej bym z petycjami latał po mieście, niż na kogoś sikał… . Kiedy przechodziłem koło straży pożarnej zauważyłem, że dostali nowe wozy i czołgi na wodę- osobiście nie wnikam do czego oni chcą strzelać z takich jeżdżących baterii a zwłaszcza wody oO. No i nareszcie dotarłem. Nasz szpital. Szukając wejścia obserwowałem którędy jeżdżą karetki i jakoś dotarłem na … izbę przyjęć ;p. Tam działy się dziwne rzeczy. Podszedłem do recepcji spytać o te witaminy i ewentualnie jakieś badania. Kiedy stałem w kolejce to miałem wrażenie, że daleko przede mną znajduje się bankomat a my idziemy do niego pingwinem. Jakbym miał stać w takim pociągu do laskomatu to zrezygnowałbym będąc 15-ty. Nie, ja nie stałem w korkach do głupiej maszyny „rozdawającej kasę”, tylko do jakiejś doktor. W końcu dostałem cynk gdzie mam się udać w swoich sprawach oraz dostałem ostrzeżenie ze na niektórych oddziałach pacjenci mogą się dziwnie zachowywać albo personel… . No w tym momencie to ja myślałem, że to żart, ale jak spojrzałem, ze szefowa ma poważna minę to ja tez się dostosowałem :<. Udałem się w podróż do wyznaczonego celu. Wszedłem przez główne wejście do szpitala, w celu odszukania konkretnego lekarza. Wchodzę do jakiegoś pokoju gdzie leżą pacjenci, a tam studenci. Spytałem o drogę bo w końcu byli z lekkimi urazami a nie byli czubkami. Z tego co zauważyłem po ich zachowaniu, to w szpitalu jedzenie ma wieksza wartość niż w akademiku. Widziałem ze im się bardzo nudziło wiec przerobili jakąś małą aparaturę na coś w rodzaju drony i sobie nią latali po terenie szpitala strzelając strzykawkami albo woda, podając mydło jak ktoś się kąpał, albo je komuś podnosili itp. Ja na starcie myślałem ze byli to studenci medycyny, odbywający praktyki w takim miejscu, a te bandaże na kończynach czy włosach to tylko ściema ze ich tam boli. Nie wnikam. Moje myśli szybko prysły, jak biedni nie mogli się prawie poruszać . Ale znaleźli sile, żeby zagadać do pięknej cycatej pielęgniarki. Wtedy to serca oraz coś innego chłopaków dostawało orgazmu. Także wizyta tak pięknej damy wychodziła im na zdrowie. Ja tez się z tym nie krylem bo w końcu piękna pani lekarz, może powinienem z nimi zamieszkać?. Zauważyłem, że jak tamta pani wchodziła do pokoju a oni siedzieli przy stole, to studenci z grzeczności wstawali podnosząc przy tym równocześnie stół. To był niecodzienny widok . Idąc korytarzem spotkałem swojego idola Chuck'a Norris'a oO. Byłem bardzo zdziwiony jego widokiem w takim miejscu. Jakim cudem on zachorował?! Powinni to odnotować i uznać jako kolejny cud świata albo wpisać jego kolejny wyczyn w księdze rekordów Guiness'a, mimo ze jest tam stałym bywalcem. Kurcze jakby ten gość zamieszkał w Polsce to pewnie by z ZUS-em wygrał. Po krótkiej rozmowie z nim, dowiedziałem się, ze kręcąc kolejne odcinki swojego szalonego serialu trafiono go ślepakami w nogę i rękę. W tym momencie chciałem go zaprowadzić do najbliższego punktu totolotka, ale się balem, ze jeszcze wygra kilka razy z rzędu. Dlatego tez pogawędziłem z nim o różnościach, przy okazji pijąc jakąś kawę z automatu. Pochwalił nasze, polskie bankomaty. W tamtej chwili zacząłem się zastanawiać o co mu chodzi, przecież to jest zwykły komputer na kartę, wkładasz i wyciągasz ile masz, a nie ile chcesz… . Spytałem go co miał na myśli wspominając o naszych bankomatach. Uśmiechając się stwierdził, ze udało mu się wyciągnąć 2 zł., bo maszyna nie miała drobnych… . Wiecie co ? Chciałem się go spytać co brał , albo czy czasami jest jeszcze na lekach…, lecz szybko się ocknąłem bo to przecież mój idol i sobie od razu odpowiedziałem, ze prędzej leki i podobne gówna by walnęły samobója jeszcze w opakowaniu, przed podaniem, niż on by miał jakieś efekty uboczne po nich. Ten to ma za dobrze w życiu. Kiedy ja idę do ściany płaczu z chusteczką to maszyna oferuje mi 200 zł. do wygrania, gdzie ja chce głupie 2-dychy, a ten wyciąga 2zł... Po zakończeniu rozmowy, udałem się w stronę „przejścia” pomiędzy budynkami. Był to taki szklany korytarz z widokiem na zewnątrz. W końcu zacząłem przechodzić przez wewnętrzny korytarz nowego oddziału. Katem oka widziałem różnych ludzi z podobnymi urazami z poprzedniego budynku, tyle ze tu przebywali aktorzy. Widziałem piłkarzy grających piłką lekarską, kaskaderów, w tym panów z serii Jackass- oni chyba są tu stałymi klientami . Nawet była tam ekipa z Władcy pierścieni oO. Zatrzymałem się na chwilę, żeby poznać powód ich wizyty. Frodo miał problemy z palcem, i ciągle znikał, lecz potem chyba wracał jak Lessie z imprezy. Słyszałem też, że jego kobieta zakładała mu ten pierścień gdzieś jeszcze. Ten pierścionek chyba na krechę brał. W sumie to Frodo mógłby być uznawany bardziej za zjawę z tym pierścieniem niż za aktora… . Gandalf czytał nowe talenty i był podłączony pod niebieska kroplówkę. Ich mistrz łuku, Legolas był chyba zdrowy, bo strzelał strzykawkami w innych chorych aktorów. Szkoda mi tego strzelca, gdyż dowiedziałem się , ze zbanowali go wszędzie tam gdzie była strzelanka typu fps na necie. Reszta ekipy leczyła pozostałych. Była tam również śpiąca królewna, o która walczyli z całych sil. Biedaczka zapadła w śpiączkę :/ Przynajmniej wymyje szpital jak się obudzi, wtedy nawet nie będzie potrzebować kawy po 12h pracy. Wiecie co? Dostałem cynk w recepcji, ze mam pogadać z 1 osoba, a ci mnie zmuszają, żebym przeszedł przez cały szpital… . Przechodząc dalej, zaczynałem się zastanawiać co mnie jeszcze zaskoczy… . Może mają już jakieś jeżdżące w bok windy? No dobra, okazało się że osoba z która mam pogadać w sprawie tych leków znajduje się na ostatnim piętrze wieżowca szpitalnego... aha czyli dostań się do gościa w najwyższej komnacie w najwyższej wieży... zupełnie jak ten książę ze Shreka. dobrze ze jest jakaś winda, nie będę musiał dreptać z buta, bo się jeszcze wywalę na schodach, zrobię kręgle z ludzi, a jakiś siłacz na dole niczym Syzyf będzie mieć przejebane... . dobra kiedy zamówiłem telefonicznie windę- tak w recepcji (TAK jestem w Polsce...), można też klasycznie ale to jak kto woli. ja tam wole premium i styka, przynajmniej szybciej jak w intercity. no i komfort podczas jazdy, no więcej przede wszystkim poduszka powietrzna, jakąś poręcz do trzymania, a nawet nitro na wypadek jakby się komuś na prawdę spieszyło. jest to drogi gadżet, zaś jego użycie jest ryzykowne, gdyż winda może posłużyć jako kula armatnia a w takim przypadku to chyba nawet wielki spadochron nie pomoże. a jeśli się uda to będzie to raczej uznane za zrzut jakiegoś zaopatrzenia ze strony wojska ... , a ten cały wieżowiec to silos rakietowy... powróćmy może do BEZPIECZNEJ jazdy. słyszałem ze podczas jazdy taką windą człowiek musi się trochę pogimnastykować żeby wybrać podróż na konkretne piętro. jeśli jest więcej osób to wtedy trzeba mieć wyrobionego skill'a w grze twister, jeśli doszłoby do kłótni. podczas jazdy w gore zauważyłem że jest nawet automat na picie, bo jest wejście na monety oO. byłem w błędzie... okazało się potem ze to jest doładowanie za przejazd góra-dół.. . ciekawe, znając ten kraj to mi jeszcze fakturę i pit wypluje -.-, tak to pewnie już jest w U.S.A. , gdzie za samo wyczyszczenie butów na ulicy. wysiadając na odpowiednim piętrze rozpocząłem poszukiwanie odpowiedniej osoby. początkowo wszystkie wyjścia z wind prowadziły w 1 korytarz, jak do Rzymu. myślałem że jakimś cudem uda mi się go jakoś odnalezć . byłem tak pewny że zacząłem szukać na własną rękę. ktoś po drodze podpowiedział mi tylko gdzie szukać lekarzy bo wysiadłem w szatni. ja na początku myślałem ze to pralnia ale a tu proszę. po 2h szukania jednego gabinetu w końcu się przełamałem i spytałem o konkretnego dr. okazało się że nie to skrzydło wieżowca... . no bez jaj...już chciałem spytać "to gdzie? w always?, ale ze w informacji była stara babka, która samym spojrzeniem potrafiła zabić jak superman bez okularów, to sobie odpuściłem, tylko zwyczajnie spytałem o ta osobę... . wiecie co? pożałowałem... jakbym wiedział że ta babka będzie 1h grzebać w papierach w tempie zamulonej przeglądarki Microsoft'u, szukając gabinetu tego dr. to bym juz dawno szukał... jakiegoś przejścia do innego skrzydła. Znając życie ta pani by jeszcze do mnie zadzwoniła po wizycie z infem o tym lekarzu :> podczas gdy grzebała ona w papierach jak menel w śmietniku miałem wrażenie że jeszcze chwila a wskoczy tam "na główkę" albo "na bombę" w celu skuteczniejszego wyszukiwania. jak w końcu się dowiedziałem gdzie jest ta osoba szybko pospieszyłem w konkretnym kierunku. wiecie co? poczułem się jak w labiryncie przechodząc na odpowiednie skrzydło. mijałem po drodze wielu lekarzy i weterynarzy. okazało się ze musiałem wyjść ręcznie z budynku bo nie było przejścia ... także tym razem wybrałem tradycyjny przejazd winda. tamte luksusy i schody mi się już znudziły. na miejscu poczułem wyrazną różnicę temperatury a także ciśnienia. tam na gorze to się już nawet lód potrafił formować, albo ktoś nie dba o zamrażarki... a jeśli taki sopel odpadnie to topi się niemal od razu jak drobny meteoryt wchodzący w atmosferę. no chyba ze mamy zimę to wtedy górna część budynków wygląda jak góra, a lawina powstaje jak jest 2 zmiana personelu. już sobie wyobrażam plany tego mojego dr. już wie ze jestem w pobliżu i że go szukam to teraz będzie spierdalać karetką i strzelać we mnie uspokajaczami.,.. zejdzmy na ziemię ;p tym razem odnalazłem właściwy blok i go w końcu znalazłem. był to gość w moim wieku, czyli bardzo młody dr, ale w przeciwieństwie do mnie dużo mądrzejszy. pogadaliśmy, zbadał mnie itd. na koniec obgadywaliśmy dr. house, który o dziwo już nie kuśtykał. cz. 2 Postanowiłem ze zaszaleje i zapiszę się na siłownie. i wiecie co? ja tez nie mam pojęcia:< mam bardzo dobra przemianę materii ale mimo to staram się zapierdalać z buta gdziekolwiek, żeby tylko uniknąć sadła. jak ostatnio sprawdzałem klatę przed lustrem to cieszyłem się że nie mam zwisów. a jak próbowałem coś wycisnąć z bicepsów to coś tam wyskoczyło, ale prawie rękę złamałem. Pamiętam jak się kiedyś kasowałem z Chuckiem Norrisem kto ma większy biceps. jak on je napiął to ja myślałem ze zaraz mu wybuchną. poleciałem na miasto kupić jakieś tenisówki. chciałem załatwić takie z dobra przyczepnością. poszedłem o rade nawet do mechaników, a oni rzecz jasna odp ze najlepsze to w końcu na twardym;p. kiedy w końcu upolowałem sobie te trampki z media marktu, poleciałem po śniadanie na szybkości do kiosku, wziąłem prysznic w castoramie. o dziwo mi jeszcze dali zniżkę na ręczniki ... . chyba za głośno śpiewałem, no stary, człowiek się kąpie pod prysznicem, na chwile się zapomina ze nie jest w domu a tu zebranie z telefonem w łapie. no i wtedy sobie już uświadamiasz ze będziesz na czołówce neta. dobrze ze miałem skarpetki i gacie na sobie. chciałem jeszcze założyć skafander ale sobie darowałem. no i co wyłazisz z kąpieli a tu zlot kamer... kurde ludzie ale ja się tylko kąpałem. no i teraz się rozglądasz czy przypadkiem nie stałeś się nowym aktorem... reklamówki od zestawów w kiblu... świnie, czy gwiazda neta. no dobra lecę po te trampki, sprawdzam jeszcze raz dla pewności czy są tańsze po żabkach, netto, lidly itp. wiecie co ? a kupiłem sobie droższe, markowe a mianowicie adidas. nie to nie były tenisówki tylko gumiaki, takie dla zawodowych farmerów w biegu na 100m. ze świniami. albo ścigają się na żółwiach czy tam ślimakach. w sumie to zawodnicy takich dyscyplin miewają spokojne życie. no stary oglądasz wyścig w slow-motion, bez żadnych efektów. po drodze sobie gadasz z pozostałymi uczestnikami. zdarzysz obejrzeć film itd. niektórzy dodają ostrej papryczki żeby np żółwie przyspieszyły... tzw nitro. no stary śmigasz 30 cm/h no i wiesz że za 2 dni będziesz przed meta się pocić żeby żółw zepnął skorupę. może i wolne zwierze ale zajebisty tank :) powracając do siłki... . więc wchodzę sobie do klubu no i się witam z każdym. mało ręki nie straciłem. za każdym razem, kiedy się witałem, to słyszałem już nawet dzwięk kości. jeden się zapomniał, zaczął trochę wymachiwać ręką i wyleciałem za drzwi. szefcio pokazał mi parę rzeczy na początek i zapierdalałem... . podczas ćwiczeń niektórzy kulturyści rzucali do siebie sztangami jak bumerangami. aha czyli chcecie powiedzieć ze oni rzucają drzewami a ten biedny pies aportuje ta? także oni już tornado dawno temu zawstydzili, a nie bo raczej domem nie rzucali :) no chyba ze zrobili koledze wyjątek i zorganizowali szybka przeprowadzkę. każdy brał inną część domu i ładowali na tiry. a fundamenty to z korzeniami genealogicznymi wyrywali. no a tu bym powiedział ze te wszystkie budowy domów w tv mogą się schować :> kiedy brałem gryfa na klatę zauważyłem że jakiś koksu bierze ze 4-dychy na łapę, wiec po 2 seryjce odsapnąłem trochę i zacząłem go obserwować. kolesiowi kable z bani wychodziły a sapał jak podczas ostrego seksu ;p ciekawe jak tamten mięsień ćwiczy na siłce :>? pewnie podnosi trochę funtów. nie, nie papierki. a co do podnoszenia trochę cięższych rzeczy, to oni nie potrzebują podnośnika do zmiany kola w samochodzie. można powiedzieć że mój 1 raz na siłce to jak undead vs hellscream :)(z gry world of warcraft- klasa vs bohater z gry) a dieta? ja woda z cukrem + kanapka z kura i wapno na te kości a oni to szwedzki stół wpierdalają na śniadanie jak bułkę z masłem ... . ja nie chce wiedzieć jakiego oni maja psa w domu. nawet bałbym się wtedy jamnika pogłaskać. no sorry, szczeka na sterydach i wez głaszcz te wnyki, rekin wymięka. wiecie co? średnio co 10 min wchodziła nowa osoba do klubu, a ja miałem wrażenie że oni wchodzą tymi drzwiami do lokalu jak SWAT z tarcza. pamiętam, jak kiedyś się rzucało lotkami do tarczy. fajna sprawa, nawet w szpitalu sobie porzucałem przeterminowanymi lekami, żeby zniszczyć dawki :> panowie z bicepsami to tez rzucali, ale nie strzykawkami :> tylko ciężarkami o jakąś ścianę oO potem się przyjrzałem co jest grane przecież tak nie wolno... . potem do mnie dotarło że zostali poproszeni przez trenera i zarazem właściciela o zburzenie tejże ściany :> patrzyłem jak ściana traci stabilność oraz masę. spytałem ich czemu nie wezmą większych młotków, przecież mają takie muskuły :D tłumaczyli że jutro przyjdą panowie z budowy i oni to raz dwa ogarną a my możemy nie chcąco narzędzia rozjebać. ci panowie na budowie to chyba używają młota pneumatycznego do ugniatania, jak im się coś nie zmieści w plecaku, spryciarze! kiedyś, jak pisałem maturę, to chłopaki (roboty drogowe) pod szkołą głośno gadali, ale przy okazji trochę mi słownictwa podpowiadali :D po 5 min głośnej rozmowy, 1 2-giego wysłał do żabki po jakieś picie i to na 1 nodze, to ten odpalił właśnie ten młot pneumatyczny ... . to co on ma akumulator w dupie czy jest na baterie ;p? już sobie to wyobrażam :> koleś wbija na tym młocie do sklepu ludzie myślą, że trzęsienie ziemi. kasjerce cycki już skakały jak się zbliżał do sklepu. pewnie zadowolona bo taki masażyk jest spoko ^^ staje w kolejce, tak dalej na młocie ... . menele pewnie już walą w sufit pod spodem jakimiś butelkami, szturchają miotłą i mopem oby tylko ściszyli tą muzę, albo się wczuli i zaczęli swój poranny rytuał z promilami. legenda głosi ze 1 z nich wytrzezwiał, czy tam wykąpał się i umarł :< przecież to by byli idealni aktorzy do serialu the walking dead. reżyser by nawet zaoszczedził na części efektach. idziesz ulica w takim filmie a te "trupy" maja cie już dorwać a ty zwyczajnie odp. "nie mam drobnych". no i co ten nasz budowlany bohater zanim zrobił zakupy to zdąrzył już porządnie ugnieść kafelki w sklepie niczym Winrar pliki.

Dodał: klawir

1 2 3 4 5
Ocena: 0/5 Komentarze (0) 2015-08-05